sobota, 7 lipca 2012

Recenzja: Organiczny hydrolat z kwiatu lipy - Zrób Sobie Krem.

Witajcie :-)
Dłuższy czas temu podzieliłam się z Wami moim skromnym zamiarem zrezygnowania z typowo drogeryjnych kosmetyków do demakijażu i oczyszczania twarzy.
Póki co dzielnie się trzymam i jestem bardzo zadowolona z obecnej pielęgnacji.
Nadmienię Wam dziś kilka słów na temat kosmetyku, który odgrywa u mnie ważną rolę każdego dnia!

Zapraszam!



Organiczny hydrolat z kwiatu lipy, Zrób Sobie Krem; 200ml; 19,50zł.


INCI Tilia Cordata Flower Water

Produkt posiada Certyfikat organizacji ECOCERT

Klarowny płyn o słomkowej barwie, pH 3,4 - 4,0.
Sugerowane stężenie w kosmetykach: 5-100%
Możliwy naturalny osad.
Przyjemny zapach słodki kwiatowy.

Destylat otrzymywany z kwiatów lipy drobnolistnej (Tilia Cordata) zawiera flawonoidy, ślady olejku, śluzy, fitosterol, pektyny i kwasy organiczne. Hydrolat z kwiatu lipy działa oczyszczająco, zmiękczająco i ochronnie na cerę wrażliwą. Polecany dla skóry skłonnej do alergii, atopowej. Dodaje włosom miękkości i puszystości.

Surowiec jest oferowany wraz z minimalną ilością konserwantów Sodium benzoate ok. 0,3% oraz Potassium sorbate ok.0,2%


Moja opinia:
Na początku muszę zaznaczyć, że mam skórę suchą i wrażliwą, a to jest to mój pierwszy hydrolat w życiu. Wcześniej tak jak większość dziewczyn sięgałam głównie po drogeryjne kosmetyki: mleczka, toniki, płyny micelarne... Ale z tym koniec! :-)
Byłam bardzo podekscytowana odbierając pierwszą paczkę od ZSK i nie ukrywam, najbardziej interesował mnie właśnie owy hydrolat. Oczekiwałam od niego bardzo dużo, między innymi liczyłam na ładny zapach. I właśnie tutaj moja początkowa radość została trochę zgaszona...

Zapach nie należy do tych najprzyjemniejszych - przynajmniej na początku. Jest gorzki, duszny i trochę ciężki. Mój nieprzyzwyczajony nos początkowo nie chciał go w ogóle zaakceptować. Z czasem jednak zaczęłam się przyzwyczajać do tego stopnia, że teraz nie zastanawiam się nad samym zapachem. W pewnym sensie nawet mi się on spodobał, jest bardzo naturalny.

Konsystencja jest wodnista, kolor jest słomkowy.

Pierwsze wrażenia podczas użytkowania były mieszane. Przetarcie twarzy wacikiem nasączonym hydrolatem powodowało u mnie zaczerwienienie i rozgrzanie skóry, które utrzymywało się od 10-15 minut. Nie było to dla mnie jakieś straszne, ponieważ sama skóra mnie przez to nie bolała i robiłam to tylko wieczorem.
Po jakimś czasie skóra przestała się czerwienić i rozgrzewać, a korzystanie z hydrolatu robiło się coraz przyjemniejsze. Małymi kroczkami zauważałam jego dobroczynny wpływ na stan cery. Była ona oczyszczona, uspokojona i wyciszona. Podrażnienia przestały mnie męczyć. Płyn cudownie odświeża skórę i tonizuje ją, czuję że twarz dosłownie odpoczywa i nie jest przy tym ściągnięta.

Wydajność jest bardzo dobra!

Wnioski? Nie należy oceniać produktu po pierwszym wrażeniu czy użyciu! Początkowo trochę ciężko było mi przemóc się przez zapach, później zastanawiało mnie to zaczerwienienie twarzy. Jednak do zapachu przyzwyczaić się można, a zaczerwienienie minęło - pozostała natomiast sama przyjemność ze stosowania kosmetyku! :-) I brak nowych "gości" na twarzy! ;-)

Zdecydowanie polecam tego typu specyfiki! Ja swoją przygodę rozpoczęłam właśnie organicznym hydrolatem z kwiatu lipy, ale mam ochotę na więcej! Nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji bez użycia tego produktu! Skóra wypoczywa i nie jest tak obciążona jak po innych kosmetykach!

Miałyście już przyjemność zapoznać się z hydrolatami? Jeżeli tak, to które wywarły na Was największe wrażenie? A może jesteście nimi rozczarowane?

Pozdrawiam serdecznie!
bG

22 komentarze:

  1. do tej pory mialam tylko hydrolat oczarowy i rumiankowy. oba ladnie pachna a ten pierwszy wrecz powalajaco.

    proponuje Ci zakupic na zsk tez buteleczke z atomizerem, przelac do niej hydrolat i pryskac twarz i przecierac wacikiem, moim zdaniem taki sposob jest ekonomiczniejszy i rownomierniej rozprowadza hydrolat na skorze :)

    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mam taką buteleczkę ze spryskiwaczem i planuję sobie trochę hydrolatu przelać :-) Dziękuję za podpowiedź :-) Buziaki!

      Usuń
  2. Ja w kwestii zapachu miałam podobne doświadczenie z różanym hydrolatem też z ZSK. Początkowo mi się nie podobał, był dosyć mocny, ale później się przyzwyczaiłam i nawet polubiłam. Aktualnie używam cytrynowego, który ma bardzo delikatny zapach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że różany też może być trochę ciężki. A po cytrynowy sama zamierzam sięgnąć :-)

      Usuń
  3. Skończyła mi się już moja buteleczka hydrolatu oczarowego którym byłam oczarowana! ale na zrób sobie krem jest taki wybór że grzechem byłoby teraz nie wypróbować innego hydrolatu...może właśnie zdecyduję się na kwiat lipy.
    Tobie polecam oczarowy na następny raz:)
    buźka

    OdpowiedzUsuń
  4. Tego hygrolatu jeszcze nie używałam. Teraz mam hydrolat lawendowy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja na razie używam hydrolatu oczarowego a w drodze jest z róży :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy sobie sama nie robiłam kremu i chyba bym sie bała szczerze mowiac, ale do odwaznych swiat nalezy :)))
    Zapraszam na nowa notke :)
    Klaudia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja też nie robiłam sobie kremu :-)

      Usuń
  8. Ja narazie uzywam hydrolatu oczarowego i uwazam ze jest to Kwc. Choc mialam juz pare innych m.in. rumiankowy, cytrynowy czy lawendowy (ktory tak smierdzial ze od razu wyladowal w koszu) to z checia bym wyprobowala ten z kwiatu lipy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja używam hydrolatu z kwiatu pomarańczy i jestem bardzo zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  10. dobrze, więc hydrolat zamiast toniku, kończę YR i robię zamówienie ;]

    OdpowiedzUsuń
  11. ja już odkładam pieniążki na większe zamówienie z ZSK :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochana zgadzam się z tobą nie należy oceniać produktu po pierwszych wrażeniach,miałam tak z kilkoma kosmetykami,z początku nie byłam zadowolona a po czasie okazywało się że jest to naprawdę fajny kosmetyk:))
    MintElegance też odkładam pieniążki na ZSK:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja póki co miałam doczynienia z wodą z kwiatu pomarańczy i nie powaliła mnie :/ Od dzisiaj zaczęłam przygodę z wodą z Kewry i zobaczymy :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam ochotę na jakiś hydrolat.Jak wrócę z urlopu to postaram się zamówić i zobacze co z tego wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  15. mam hydrolat lawendowy i nie wiem czy zapach moze byc gorszy :P stosuje zamiast toniku i na pewno bede kupowa. Są dla mnie niezbędne hydrolaty, moze nie koniecznie lawende ale jakis na pewno

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj,
    Trafiłam tu do Ciebie szukając opinii o rzeczonym hydrolacie.
    Mam cerę wrażliwą, sucho-normalną. Pomyślałam o tym hydrolacie ze względu na działanie przeciwzapalne i zapach. Czy zapach jest taki jak kwiatu lipy? Bo tego nie napisałaś, czy jest porównywalny :)
    Nadal używasz tego hydrolatu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, bardzo mi miło, że do mnie trafiłaś :-)
      Jeżeli chodzi o zapach hydrolatu to ciężko określić mi czy jest on podobny do kwiatu lipy, bo właściwie nie wiem jak on do końca pachnie. Hydrolat ma jednak tak jak napisałam gorzki, duszny i trochę ciężki zapach i na początku ciężko było mi go zaakceptować. Powodował też u mnie przez jakiś czas rozgrzewanie skóry, która dosłownie robiła się czerwona. Aktualnie go już nie używam, bo zakupiłam dwa inne hydrolaty, ale jak zaspokoję swoją ciekawość innymi to z pewnością do niego wrócę.

      Usuń
  17. Waham się pomiędzy hydrolatem z kwiatu kocanki a tym z liści oczaru, może ktoś mi doradzi, który godniejszy polecenia ?:) Mam skórę lekko zaczerwienioną, cienką, płytko unaczynioną, ze skłonnością do trądziku różowatego.
    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze!
Na każde pytanie odpowiem pod postem.
Jednocześnie uprzejmie proszę nie zostawiać komentarzy służących do autopromocji. Dziękuję :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...