Pielęgnacja ust jest dla mnie tak samo ważna jak pielęgnacja cery, ciała czy paznokci. W moim odczuciu usta, podobnie jak dłonie, są wizytówką kobiety. Przesuszone i popękane wargi to problem, który wbrew pozorom nie jest tak łatwo i szybko zażegnać. Dlatego tak ważna jest profilaktyka.
Dziś pokażę Wam produkt, który kupiłam kilka miesięcy temu i kilka dni temu uległ wykończeniu. Czy sięgałam po niego z przyjemnością czy wręcz przeciwnie? O tym przeczytacie poniżej.
Sztyft Alterra pielęgnuje usta kojącym ekstraktem z rumianku*. * z kontrolowanych upraw ekologicznych. Nie zawiera syntetycznych barwników, aromatów i substancji konserwujących. Nie zawiera silikonu, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych. surowce roślinne pochodzą, o ile to możliwe, z kontrolowanych upraw ekologicznych i dzikich zbiorów. Tolerancja skóry potwierdzona dermatologicznie. Wyprodukowano w Holandii.
Moja opinia:
Balsam mieści się w typowym, plastikowym sztyfcie, zapakowany jest dodatkowo w kartonik zawierający wszystkie niezbędne informacje. Wizualna strona jest minimalistyczna, nieco apteczna. Szału nie ma, ale ostatecznie może być.
Konsystencja niczym mnie nie zaskoczyła. Balsam ma postać zbitej, wizualnie lekko wazelinowatej mazi o żółtym zabarwieniu. Jest dość twardy, ale bez problemu można go nanieść na usta, ponieważ pod wpływem ich ciepła delikatnie się rozpuszcza nie pozostawiając żadnego zabarwienia prócz delikatnego blasku.
Zapach jest i zwyczajny i specyficzny zarazem. Prócz zapachu typowego dla olejku rycynowego nie wybija się tutaj specjalnie żadna nuta. W balsamie czuć naturalność, która jednak z rumiankiem ma niewiele wspólnego. Osoby lubiące typowe zapachowe pomadki mogą poczuć się zawiedzione, ale mnie to akurat nie przeszkadzało.
Najważniejsza jest jednak strona pielęgnacyjna. Z doświadczenia wiem, że nie każdy sztyft pielęgnacyjny dobrze nawilża i chroni usta. Często pomadki dają chwilowe uczucie nawilżenia. Tutaj jednak jest inaczej. Już od pierwszego posmarowania pomadka daje uczucie ukojenia, a przy tym nie ma efektu oblepionych i klejących się ust. Co prawda warstwa ochronna jest, jednak nie jest ona uciążliwa, a wręcz daje mi uczucie komfortu. Z Alterrą polubiłam się na tyle, że na czas jej stosowania odstawiłam wszystkie inne kosmetyki pielęgnacyjne jakie akurat u siebie posiadam. Mam tutaj na myśli między innymi cudowne pomadki i masełko do ust z Burt's Bees. Teraz, po wykończeniu rumiankowego sztyftu do nich wróciłam, ale przez drugą połowę zimy i wiosnę to Alterra zapewniła mi nieskazitelny wygląd ust. Poza tym jej skład jest również naturalny, godny pochwały i moim zdaniem nie ma się do czego przyczepić. Lubię mieć świadomość, że o moje usta dbają kosmetyki, które nie są nafaszerowane po brzegi chemią lub parafiną, a wypełnione są różnorodnymi olejkami czy ekstraktami.
Podsumowując, z czystym sumieniem mogę Wam polecić ten konkretny produkt z Alterry. Bardzo polubiłam się z tą pomadką i jeżeli tak jak ja cenicie sobie proste, naturalne składy i nie przeszkadza Wam mało bajerancki zapach to może być to produkt idealny również dla Was. Poza tym kosztuje grosze, które w tym przypadku nie są żadnym przelicznikiem jakości.
Dziś pokażę Wam produkt, który kupiłam kilka miesięcy temu i kilka dni temu uległ wykończeniu. Czy sięgałam po niego z przyjemnością czy wręcz przeciwnie? O tym przeczytacie poniżej.
Alterra, balsam do ust z ekstraktem z rumianku; 4,8g; 4,99zł.
Sztyft Alterra pielęgnuje usta kojącym ekstraktem z rumianku*. * z kontrolowanych upraw ekologicznych. Nie zawiera syntetycznych barwników, aromatów i substancji konserwujących. Nie zawiera silikonu, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych. surowce roślinne pochodzą, o ile to możliwe, z kontrolowanych upraw ekologicznych i dzikich zbiorów. Tolerancja skóry potwierdzona dermatologicznie. Wyprodukowano w Holandii.
Moja opinia:
Balsam mieści się w typowym, plastikowym sztyfcie, zapakowany jest dodatkowo w kartonik zawierający wszystkie niezbędne informacje. Wizualna strona jest minimalistyczna, nieco apteczna. Szału nie ma, ale ostatecznie może być.
Konsystencja niczym mnie nie zaskoczyła. Balsam ma postać zbitej, wizualnie lekko wazelinowatej mazi o żółtym zabarwieniu. Jest dość twardy, ale bez problemu można go nanieść na usta, ponieważ pod wpływem ich ciepła delikatnie się rozpuszcza nie pozostawiając żadnego zabarwienia prócz delikatnego blasku.
Zapach jest i zwyczajny i specyficzny zarazem. Prócz zapachu typowego dla olejku rycynowego nie wybija się tutaj specjalnie żadna nuta. W balsamie czuć naturalność, która jednak z rumiankiem ma niewiele wspólnego. Osoby lubiące typowe zapachowe pomadki mogą poczuć się zawiedzione, ale mnie to akurat nie przeszkadzało.
Najważniejsza jest jednak strona pielęgnacyjna. Z doświadczenia wiem, że nie każdy sztyft pielęgnacyjny dobrze nawilża i chroni usta. Często pomadki dają chwilowe uczucie nawilżenia. Tutaj jednak jest inaczej. Już od pierwszego posmarowania pomadka daje uczucie ukojenia, a przy tym nie ma efektu oblepionych i klejących się ust. Co prawda warstwa ochronna jest, jednak nie jest ona uciążliwa, a wręcz daje mi uczucie komfortu. Z Alterrą polubiłam się na tyle, że na czas jej stosowania odstawiłam wszystkie inne kosmetyki pielęgnacyjne jakie akurat u siebie posiadam. Mam tutaj na myśli między innymi cudowne pomadki i masełko do ust z Burt's Bees. Teraz, po wykończeniu rumiankowego sztyftu do nich wróciłam, ale przez drugą połowę zimy i wiosnę to Alterra zapewniła mi nieskazitelny wygląd ust. Poza tym jej skład jest również naturalny, godny pochwały i moim zdaniem nie ma się do czego przyczepić. Lubię mieć świadomość, że o moje usta dbają kosmetyki, które nie są nafaszerowane po brzegi chemią lub parafiną, a wypełnione są różnorodnymi olejkami czy ekstraktami.
Podsumowując, z czystym sumieniem mogę Wam polecić ten konkretny produkt z Alterry. Bardzo polubiłam się z tą pomadką i jeżeli tak jak ja cenicie sobie proste, naturalne składy i nie przeszkadza Wam mało bajerancki zapach to może być to produkt idealny również dla Was. Poza tym kosztuje grosze, które w tym przypadku nie są żadnym przelicznikiem jakości.
Znacie już rumiankową Alterrę do ust?
Pozdrawiam serdecznie!
bG
Osobiście uwielbiam tą pomadkę, na moich ustach działa świetnie:)
OdpowiedzUsuńNa moich też, a cena śmiesznie niska :-)
UsuńJa też lubię tę pomadkę, choć nie przepadam za jej smakiem i zapachem :) Ale działanie ma rewelacyjne :)
OdpowiedzUsuńDla mnie smak nie jest jakiś zły, raczej neutralny/zwykły. Zdecydowanie najgorsze pod tym względem są dla mnie pomadki Oeparol albo takie zwykłe no name ;-) Nienawidzę takiego uczucia sztuczności w zapachu i smaku.
UsuńA ja właśnie uwielbiam smak/zapach Oeparol :)) Natomiast Alterra zdecydowanie skuteczniejsza :)
UsuńUżywam tej pomadki do rzęs :) Pięknie rosną i przestały wypadać :D
OdpowiedzUsuńJa próbowałam, ale później ciężko było mi domyć rzęsy i tusz się kiepsko nakładał :P
UsuńJedna z moich ulubionych pomadek :)
OdpowiedzUsuńMam ją i jestem bardzo zadowolona z działania, ale nie lubię jej rycynowego zapachu i posmaku :/
OdpowiedzUsuńChyba jednak mało bajerancki zapach mnie nie przekonuje,
OdpowiedzUsuńNie sprawdziła się u mnie na rzęsach, ale na ustach jak najbardziej :)
OdpowiedzUsuńJak wykończę te, które mam to na pewno sięgnę po Alterrę. Ta pomadka kusi mnie już od dłuższego czasu. Podobno rewelacyjnie działa także na rzęsy i brwi.
OdpowiedzUsuńZnam ją i bardzo lubię. Najczęściej jednak używam jej jako odżywkę do rzęs i brwi i w tym przypadku także sprawdza się bardzo dobrze :)
OdpowiedzUsuńBardzo ją lubię:)
OdpowiedzUsuńBardzo ją polubiłam, zużywam już chyba czwarte opakowanie :)
OdpowiedzUsuńBardzo dobra pomadka, także polecam.
OdpowiedzUsuńMiałam, milo wspominam i pewnie do niego wrócę :)
OdpowiedzUsuńMam zamiar spróbować jej na rzęsach :-)
OdpowiedzUsuńmiałam i bardzo lubiłam, świetny balsam! teraz mam zamiar go wypróbować do brwi :)
OdpowiedzUsuńMam i używam choć dla mnie szału w działaniu nie ma :)
OdpowiedzUsuńbardzo lubie ta pomadkę
OdpowiedzUsuńMój hit od dawna, zużyłam już X opakowań. Tania, ze świetnym składem i jeszcze lepszym działaniem :-)
OdpowiedzUsuńKupuję właśnie tę pomadkę regularnie z uwagi na świetny skład. Brakuje mi trochę nuty zapachowej typu np."wanilia" ale z działania jestem bardzo zadowolona, więc wracam do niej po raz który? chyba ze trzeci:)
OdpowiedzUsuńjak wykończę całą armię swoich mazideł to chętnie się zaopatrzę w ten balsam
OdpowiedzUsuńOd dłuższego czasu rozważam jej zakup, ale nie jestem przekonana co do jej zapachu :)
OdpowiedzUsuńWiem, że te sztyfty świetnie się sprawdzają w pielęgnacji brwi, i właśnie w takim celu mam zamiar sobie taki sztyft kupić :)
OdpowiedzUsuńTak ja potwierdzam, jest genialna na rzęsy! Naprawdę urosły dosc znacznie, jestem bardzo zadowolona.Tylko rano trzeba zmyć jakimś żelem i nie ma problemu. Po co wydawać pienądze na drogie odżywki skoro ta pomadka tak działa ;)
OdpowiedzUsuńNa ustach w ogóle się nie spisała, nawet nie byłam wstanie jej nanosić była taka tępa, ale używałam trochę pod oczy.
OdpowiedzUsuńU mnie najlepiej sprawdza się carmex w sztyfcie
OdpowiedzUsuńNa początku strasznie uderzał mnie jej zapach, ale teraz już się przyzwyczaiłam :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńŚwietna pomadka! Podobno super odżywia rzęsy, choć jeszcze nie próbowałam na swoich. :)
OdpowiedzUsuńużywam od niedawna, ale na razie mam mieszane uczucia co do niego.
OdpowiedzUsuń