O tym, że pędzle EcoTools bardzo lubię, mówiłam niejednokrotnie. Są one bardzo trwałe, przyjemne dla skóry, ich cena jest przystępna no i są oczywiście ekologiczne. Jeszcze do niedawna dysponowałam trzema modelami: do różu, podkładu oraz do cieni. Kilka miesięcy temu do tej trójki doszedł czwarty osobnik, jest to kultowy "grubasek", czyli pędzel do nakładania bronzera.
EcoTools; pędzel do bonzera; 45-50zł.
Wszystkie pędzle EcoTools pakowane są w ochronne futerały, dzięki którym można załadować je do torby podróżnej i zabrać ze sobą na wakacje :-) Jest to według mnie duży plus i zarazem wygoda, ponieważ pędzle są wtedy odpowiednio chronione i nie trzeba obawiać się ewentualnych uszczerbków w ich wyglądzie oraz późniejszej sprawności.
"Grubasek" z dzisiejszego wpisu na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie masywnego, ale bambusowy uchwyt wbrew pozorom bardzo dobrze leży w dłoni i przede wszystkim jest lekki. Syntetyczne włosie charakteryzuje się tym, że ma regularny kształt, jest gęste i mocno zbite, ale pomimo tego nadal jest wystarczająco elastyczne i podczas aplikacji nie drapie delikatnej skóry twarzy. Na ogromny plus zasługuje fakt, że z tych pędzli nie wypada włosie!
Pędzel ten służy mi głównie do nakładania bazy brązującej z Chanel, która jest w formie kremowej/żelowej. Przez bardzo długi czas kosmetyk ten aplikowałam pędzlem z Everyday Minerals i pomimo tego, że naprawdę dobrze mi się z nim pracowało, był jednak mało zbity i podkreślenie policzków kosmetykiem wymagało troszkę więcej wysiłku.
Z EcoTools sprawa ma się o tyle lepiej, że pędzel już po dwóch zamachnięciach pokrywa idealnie wybrane partie twarzy nie robiąc przy tym smug i nieestetycznych linii. Malowanie się nim w tym przypadku jest niesamowicie łatwe i aż sama się dziwię, że tak długo zwlekałam z jego zakupem. Aplikując bazę brązującą jednocześnie ją rozciera, dzięki czemu jesteśmy w stanie uzyskać ultra delikatny efekt opalenizny na twarzy. Od czasu do czasu używałam tego pędzla do nakładania prasowanego brązera i w tym przypadku też się sprawdził, ale zdecydowanie bardziej wolę rozprowadzać nim kremową bazę Chanel.
Pomijając wygodę w aplikacji oraz bardzo dobre wykonanie pędzla, muszę podkreślić również kilka jego drobnych minusów. Minus numer jeden to fakt, że włosie zbiera bardzo dużo kurzu - widać to nawet na drugim zdjęciu. Nie ma możliwości żeby przed użyciem nie otrzepać włosia i nie usunąć niepotrzebnego pyłu. Generalnie to by mnie jakoś specjalnie nie denerwowało gdyby nie fakt, że wszystkie te paprochy wchodzą później do kosmetyku i ciężko się wtedy ich pozbyć bez naruszenia całości.
Kolejnym minusem jest niestety, ale bardzo długi czas schnięcia włosia po wypraniu. O ile z myciem nie ma większych problemów, o tyle na wysuszenie potrzebujemy naprawdę wielu godzin. Ja zazwyczaj swoje pędzle myję wieczorem, by z rana mieć je wszystkie gotowe do użytku. "Grubasek" nigdy nie zaskoczył mnie takową gotowością, on potrzebuje znacznie więcej czasu niż pozostałe egzemplarze.
Nie wydaje mi się również żeby ten konkretny pędzel sprostał oczekiwaniom wszystkich użytkowniczek. Wiem, że wiele z Was do konturowania używa dużo mniejszych i bardziej precyzyjnych pędzelków i ten może być w takim przypadku zwyczajnie zbyt masywny. Każda z nas ma też inną urodę i różne rysy twarzy i dopasowanie odpowiedniego pędzla to kwestia bardzo indywidualna. To, że ja jestem zadowolona z EcoTools do brązera nie znaczy, że przypasuje on wszystkim innym dziewczynom. Jeżeli jednak lubicie takie duże pędzle i szukacie czegoś dobrego jakościowo to jak najbardziej mogę go Wam polecić! "Grubasek" ma w sobie potencjał i potrafi wyczarować efekt przepięknej i naturalnie wyglądającej opalenizny bez smug i niedociągnięć!
A Wy konturujecie swoją twarz podczas makijażu?
Jakich pędzli używacie w tym celu?
Pozdrawiam serdecznie!
bG