Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demakijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demakijaż. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 stycznia 2014

AA Energia Młodości 30+ - micelarny płyn do demakijażu oczu i twarzy. Wart zainteresowania?

Demakijaż to jedna z podstawowych zasad w drodze do ładnej cery - będę to powtarzać do zawsze i do znudzenia. Nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, w której kładę się spać w pełnym makijażu, z podkładem na twarzy. Wiem też, że spora grupa młodych dziewczyn / nastolatek w ogóle nie zawraca sobie głowy tym krokiem przygotowującym cerę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Niestety, ale nie zrozumiem chyba nigdy tego fenomenu ;-)

Czym chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić? Pokażę kosmetyk, który jest moim zdaniem wart zainteresowania. Świadczy o tym chociażby to, że wykończyłam już drugą butelkę i planuję zakup kolejnej.


AA - Technologia Wieku Energia Młodości 30+, micelarny płyn do demakijażu oczu i twarzy; 200ml; 13-15zł.



Perfekcyjnie usuwa makijaż - struktury micelarne niezwykle skutecznie usuwają makijaż i inne zanieczyszczenia z powierzchni skóry, nie obciążając jej i nie wywołując podrażnień.

Nawilża i wygładza - kwas hialuronowy oraz naturalna betaina, wiążąc cząsteczki wody na powierzchni skóry, wygładzają ją i chronią przed przesuszeniem.

Dodaje skórze energii - Koenzym Q10 dodaje skórze energii i poprawia naturalne funkcje ochronne naskórka.

Pielęgnuje i łagodzi - Prowitamina B5 aktywuje procesy regeneracyjne w skórze, działa kojąco i łagodzi zaczerwienienia.

Stosowanie: Usuń makijaż z twarzy, oczu i ust płatkami nasączonymi płynem micelarnym. Produkt nie wymaga zmywania i doskonale zastępuje mleczko i tonik.

Ważny 9 miesięcy od otwarcia.



Moja opinia:
Płyn micelarny AA mieści się w standardowej plastikowej butelce koloru białego. Dozownik zabezpieczany jest typową klapką z zatrzaskiem. Po uniesieniu klapki ukazuje nam się w tym przypadku pewne wgłębienie...


Nie powiem, żeby takie rozwiązanie do końca mi odpowiadało... Do specyficznego zagłębienia po kilku miesiącach się po prostu przyzwyczaiłam, ale moim zdaniem jest to szczegół, który przeszkadza podczas korzystania z płynu. Można niby stwierdzić, że takie miejsce jest idealne do przyłożenia wacika, ale ale! Ileż to razy zdarzyło mi się przez nie wylać nadmiar płynu!

Zapach jest moim zdaniem bardzo przyjemny i delikatny. W pewnym sensie przypomina mi pod tym względem micelarny płyn nawilżający z Perfecty.

Ważniejsze jest jednak to, co reprezentuje sobą sama zawartość... Czy płyn micelarny z AA wywiązuje się należycie ze swojego zadania? Tutaj bez zbędnych wywodów powiem Wam, że zdecydowanie tak!

Demakijaż twarzy przebiega szybko, bezproblemowo i oczywiście skutecznie. Po użyciu tego płynu czuję, że moja skóra jest naprawdę czysta i nie zalegają na niej żadne resztki podkładu. Z oczami jest podobnie, choć przy dwóch warstwach tuszu muszę odczekać kilka chwil z przyłożonym wacikiem by mieć pewność, że wszystko przyzwoicie się rozpuści i obejdzie się bez niepotrzebnego tarcia powiek.
Bardzo ważną kwestią jest dla mnie to, aby kosmetyk mnie nie podrażniał, nie powodował szczypania skóry oraz zaczerwienień. W tym przypadku po demakijażu czuję wręcz ukojenie, moja skóra jest całkowicie uspokojona i ma prawidłowy, jasny koloryt. Bardzo sobie to cenię, ponieważ nie wszystkie płyny do demakijażu są takie delikatne, przy niektórych możemy nabawić się niechcący niezłego problemu! Na uwagę zasługuje również fakt, że płyn ten nie szczypie w oczy - ani trochę! Już nie jeden raz zdarzyło mi się przez przypadek włożyć wacik nasączony płynem do oka - przez nieuwagę oczywiście. Za każdym razem wyszłam z tego cało, bez szczypania, bez łzawienia, bez niepotrzebnie wylanych łez. Muszę w tym przypadku podkreślić oczywiście to, że mam bardzo wrażliwe oczy - latem czy nawet zimą bywa, że niesamowicie mi łzawią od słońca.

Moim zdaniem propozycja firmy AA jest jak najbardziej udana i z czystym sumieniem mogę Wam polecić recenzowany dzisiaj kosmetyk! Tak jak wspomniałam na samym początku - u mnie już druga wykończona butelka poszła do kosza i przy najbliższej okazji sięgnę po ten płyn ponownie :-)


A jak jest u Was z demakijażem? Macie swoje ulubione produkty do oczyszczania twarzy i oczu?
Zdarza Wam się czasami pominąć ten krok? ;>

Pozdrawiam serdecznie!
bG

sobota, 24 sierpnia 2013

GLOV, ściereczka do demakijażu... samą wodą!

Dokładnie dwa tygodnie temu otrzymałam do przetestowania pewien bardzo ciekawy i oryginalny produkt. Ową ciekawostką był nie tyle kosmetyk, co ściereczka do demakijażu! Co jest w niej takiego ciekawego? Otóż to, że można nią wykonać kompletny demakijaż twarzy przy użyciu samej wody! Jesteście ciekawe jak to działa i o co w tym tak naprawdę chodzi? Zapraszam do przeczytania kilku słów na ten temat w dalszej części recenzji :-)




Glov Comfort, duża rękawica do trudnego demakijażu; 49,90zł w sklepie Ciao.pl

Oto nadchodzi Nowa Era Demakijażu. Demakijaż samą wodą. Produkty GLOV pozwolą Ci poczuć wygodę w codziennej pielęgnacji. Glov Hydro Demaquillage maksymalizuje działanie wody aby usunąć starannie cały makijaż i dokładnie oczyścić skórę twarzy. Po to, aby nasza skóra była zdrowa i piękna. Oszczędzić cenne minuty dzięki skutecznej delikatności i mocy zaawansowanej mikro-technologii.

Dlaczego GLOV?

  1. Dokładnie zmywa makijaż samą wodą.
  2. Oczyszcza skórę twarzy i pilinguje.
  3. Jest bezpieczny dla najbardziej wrażliwej skóry.
  4. Okres użytkowania nawet do 3 miesięcy.

Dlaczego GLOV comfort?

  1. Duża powierzchnia pozwoli zmyć najmocniejszy makijaż.
  2. System 4 rogów idealnie zmywa mocny makijaż oczu.
  3. Wygodny i poręczny kształt pasuje na każdą dłoń.
  4. Nie jest płynem więc przejdzie każdą kontrolę celną.

Dlaczego GLOV Hydro Demaquillage jest lepszy od tradycyjnego demakijażu?

  • Jest szybszy i wygodniejszy.
  • Nie wymaga stosowania żadnych kosmetyków do demakijażu ani płatków bawełnianych.
  • Można go ze sobą zabrać w każdą podróż.
  • Poprawia kondycję skóry.


Moja opinia:
Pewnie wiele z Was jest bardzo zaskoczonych po przeczytaniu powyższego tekstu... Uwierzcie mi, ja też byłam! Niemożliwym wydawało mi się dokonać demakijażu twarzy ściereczką nasączoną jedynie wodą - no bo jak? Na pierwszy rzut oka wydawało się to zdecydowanie zbyt proste i idealistyczne.

Ściereczka fabrycznie zapakowana jest w folię oraz kartonik, na którym znajdziemy wszystkie najpotrzebniejsze informacje, między innymi sposób użycia.


Na załączonym powyżej zdjęciu dokładnie możemy zaobserwować jakie kolejne czynności powinniśmy wykonać. Zaczynamy od zmoczenia ściereczki zwykłą wodą, następnie przechodzimy do demakijażu twarzy i oczu, a po całej tej czynności nacieramy brudne miejsca odrobiną zwykłego mydła i ściereczkę ręcznie pierzemy, by następnie ją odwiesić do wyschnięcia.

Analizując sprawę samego czyszczenia ściereczki muszę stwierdzić, że jest to bardzo prosta czynność, aczkolwiek w moim przypadku potrzebuję powtórnego powtórzenia całości. Nie ma również co liczyć na ekspresowe wyschnięcie ściereczki, ale do następnego użycia spokojnie będzie gotowa.

Skład jest na tyle wyjątkowy, że został opatentowany. Zdaniem producenta taka mieszanka idealnie nadaje się do zmywania makijażu nawet najbardziej wrażliwej cery.


Ściereczka ma dokładnie czyścić naszą skórę, a jednocześnie nie naruszać naturalnej bariery hydro-lipidowej. 

Do wyboru mamy w chwili obecnej dwa rozmiary i kształty: dużą, kwadratową ściereczkę oraz mniejszą o kształcie rękawicy-palucha. Ja posiadam pierwszą wersję i muszę przyznać, że nie do końca jestem z niej zadowolona. Wystarczy jeden rzut oka, by zauważyć, że ściereczka może stwarzać problemy podczas używania. Jest ona zdecydowanie dużo większa niż kobieca dłoń i dodatkowo posiada spory otwór, przez który wkładamy rękę do środka.


Przez niezbyt wygodny kształt ściereczka lubi migrować i trochę ciężko ją utrzymać na miejscu. By dokonać demakijażu trzeba ją naprawdę solidnie przytrzymać ;-)

Nie ma jednak rzeczy niemożliwych, demakijaż wykonać się da! Naprawdę! Poniżej macie na to żywy dowód:


Tak jak widzicie, kolejno ponumerowałam wszystkie rogi - jest to kolejność, którą sama wykonuję podczas zmywania makijażu z twarzy. Ze względu na duży rozmiar ściereczki najwygodniej używa mi się samych rogów i zmywam nimi głównie podkład.  Nr 1 to moje pierwsze przetarcie twarzy, nr 2 to drugie przetarcie, a nr 3 i 4 to kolejne podejście do oczyszczenia samej skóry. Wyraźnie widać, że z każdym kolejnym podejściem ilość nieczystości się zmniejsza - czwarty róg jest niemalże czysty.

Oczy również da się wyczyścić, nawet dwie warstwy tuszu! Mój codzienny makijaż oka jest naprawdę bardzo prosty, składa się na niego cień do powiek, czarna kreska wykonana zwykłym eyelinerem oraz dwie warstwy tradycyjnego tuszu. Czasami podbijam również cienie bazą z Artdeco. By to wszystko w miarę bezproblemowo się rozpuściło muszę przytrzymać ściereczkę na oku przez kilkanaście sekund - tak jak widać na powyższym zdjęciu zabieg ten powtarzam trzykrotnie, ale dzięki temu mam pewność, że wszystko usunęłam. Nie obejdzie się jednak przy tym bez delikatnego dociskania/pocierania oka, ale zabieg ten nie podrażnia mojej delikatnej skóry wokół oczu. Rzęsy również jakoś specjalnie mi przez to nie wypadały.

Na zdjęciu macie również wgląd na wacik, którego użyłam do sprawdzenia skuteczności ściereczki Glov. Był on nasączony płynem micelarnym i przemyłam nim zarówno całą twarz jak i oczy. Pozostałości makijażu, jakie zebrałam są naprawdę śladowe i prawdę mówiąc gdybym się zawzięła i jeszcze raz przetarłabym twarz szmatką to byłby on zupełnie czysty. Pozostałości po makijażu oczu jak widać nie zostały odnotowane :-) Druga strona jest zupełnie czysta.

Czy używanie ściereczki podczas demakijażu jest komfortowe i przyjemne? Ciężko to jednoznacznie stwierdzić, bo towarzyszy temu zupełnie inne odczucie niż podczas tradycyjnego oczyszczania twarzy wacikami i kosmetykami. Ściereczka podczas używania jest taka "tępa" i nie daje takiego uczucia śliskości jak wacik namoczony na przykład mleczkiem czy płynem micelarnym. Początkowo miałam również dziwne uczucie, że ona wcale nie myje mojej twarzy. Teraz, po tych kilku tygodniach na tyle przyzwyczaiłam się do jej struktury, że nie przeszkadza mi ta "tępość". Skóra po jej użyciu również jest typowo matowa, ale w moim przypadku nie towarzyszy temu nieprzyjemne uczucie ściągnięcia.


GLOV to produkt reklamowany jako przyjazny dla najbardziej wrażliwej skóry... Ściereczka wpadła zatem w idealne ręce, ponieważ moja skóra reaguje podrażnieniem na większość kosmetyków czy czynności, którymi ją raczę. Początkowo troszkę obawiałam się tego pierwszego razu, ale zupełnie niepotrzebnie! Moja skóra po przemyciu wygląda zupełnie normalnie, nie reaguje jakoś drażliwie na nowy sposób oczyszczania. Zauważyłam nawet, że po takim demakijażu trochę lepiej wchłaniają się kremy, którymi się smaruję.

Ściereczka Glov ma również kilka innych zalet! Idealnie może nam zastąpić wszystkie kosmetyki do demakijażu podczas ewentualnych podróży - dzięki temu zaoszczędzimy sporo miejsca i sił, idealnie nadaje się również do bagażu podręcznego w samolocie. Kolejną zaletą ściereczki jest również to, że nie musimy się martwić o ilość potrzebnych wacików. Nie wiem jak jest u Was, ale mi regularnie zdarza się obudzić dopiero wtedy, gdy w pojemniku zostaje kilka sztuk lub - co gorsze - nie mam ani jednego ;-)

Podsumowując jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą ściereczką! Dobrze radzi sobie z demakijażem twarzy oraz oczu i może być przydatna podczas podróży. Nie będę używać jej codziennie i zostawię głównie na jakieś ewentualne wyjazdy, dzięki czemu oszczędzę dużo miejsca i nie będę musiała bawić się w przelewanie kosmetyków do mniejszych pojemniczków.
Czy zdecyduję się na zakup w przyszłości? Nie wykluczam tego, ale w tej chwili jest za wcześnie by cokolwiek deklarować. W każdym razie uważam, że jest to naprawdę ciekawy i skuteczny produkt, a czy zdecydujecie się zainwestować w niego 40 czy 50zł to już pozostawiam Wam :-)


I pytanie na koniec: na czym opieracie swój demakijaż?

Pozdrawiam serdecznie!
bG

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Helena Rubinstein, All Mascaras! - dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Czy jest wart swojej ceny?

Dwa miesiące temu pokazywałam Wam kilka nowości, które wpadły w moje posiadanie. Znalazł się w nich między innymi płyn do demakijażu oczu Heleny Rubinstein. Jak wiadomo, kosmetyki tej firmy należą do wyższej półki. Ja dzisiaj postaram się Wam odpowiedzieć na pytanie czy warto zainwestować w ten produkt, czy jest to jednak strata pieniędzy.
Jeżeli jesteście ciekawe co mam do powiedzenia w tej sprawie to serdecznie zapraszam do dalszej części tekstu! :-)



Helena Rubinstein, All Mascaras! - płyn do demakijażu oczu; 125ml; 120zł.

Dwufazowy preparat do demakijażu oczu, również wodoodpornego. Nadaje się do oczu wrażliwych.
Przed użyciem wstrząsnąć.

Skład: Aqua/Water, Cyclopentasiloxane, Isododecane, Cyclohexasioxane, Glycerin, Geraniol, Potassium Phosphate, Sodium Bicarbonate, Sodium Chloride, Dipotassium Phosphate, Citronellol, Decyl Glucoside, Hexylene Glycol, Polyaminopropyl Biguanide, Parfum/Fragrance.


Moja opinia:
Opakowanie, które posiadam ma 50ml, a dla porównania pełnowymiarowa wersja to 125ml. Jest ono bardzo twarde i nie reaguje na uciskanie dłonią. Moim zdaniem jest to po części spory minus, bo trzeba się bardziej pofatygować żeby wydobyć zawartość. Poza tym opakowanie to posiada typową nakrętkę i choć wygląda ona bardzo ładnie, osobiście wolałabym jakiś wygodniejszy zatrzask.

Zapach tego produktu jest ładny, delikatny, trochę różany i przyjemny dla mojego nosa. Na waciku jest wyczuwalny, ale dzięki temu, że nie jest mocny, ani trochę mi nie przeszkadza.

A działanie? Jak przystało na płyny dwufazowe, przed użyciem należy je porządnie wstrząsnąć. Gdy całość się już dobrze wymiesza, możemy przystąpić do nasączania wacików, a następnie demakijażu.
W przypadku płynu All Mascaras! demakijaż przebiega sprawnie i szybko, ale pod warunkiem, że wacik zostanie solidnie namoczony i przytrzymany na powiece przez kilkanaście sekund. W tym czasie wszystkie użyte kosmetyki mają szansę dobrze się rozpuścić, a pozostałości ścieramy dosłownie dwoma pociągnięciami. Długość rozpuszczania zależy również od tego, jak intensywny makijaż oka zmywamy. U mnie najczęściej są to po prostu dwie warstwy tuszu + kreska wykonana eyelinerem i dzięki temu, że nie maluję się mocniej - już po niedługim czasie mogę cieszyć się dobrze domytym okiem.
Płyn ten bardzo dobrze radzi sobie z tradycyjnymi kosmetykami i pod tym względem mogę go polecić. Nie wiem jak sprawa ma się w przypadku kosmetyków wodoodpornych, ponieważ takowych z zasady nie używam.

Po przemyciu na skórze pozostaje tłusta warstewka typowa dla suchych olejków, ale nie uważam żeby była szczególnie uciążliwa - przynajmniej dla mnie. Dzięki tej ochronnej warstwie moja skóra nie była ani razu ściągnięta. Zdarzały się jednak czasami momenty, kiedy po użyciu tego kosmetyku miałam zamglone i lekko szczypiące oczy - bywało tak głównie wtedy, kiedy ich dobrze nie domknęłam.
Płyn ten nie wpłynął negatywnie na stan moich rzęs oraz ich wypadanie.

Jest również jeden minus, który muszę nadmienić, a mianowicie wydajność. W przypadku tego płynu jest dość kiepska. Zauważyłam, że do demakijażu oka trzeba wylać nieco więcej płynu niż w przypadku innych tego typu kosmetyków - w przeciwnym wypadku trzeba się troszkę dłużej pofatygować zmywając makijaż.
I właśnie gdy połączymy tą kiepską wydajność razem z wysoką ceną - otrzymujemy mało opłacalny interes.

Pomimo tego, że All Mascaras! to dobry i skuteczny płyn, nie zakupiłabym  pełnowymiarowego opakowania. W moim odczuciu równie dobrze radzi sobie z demakijażem Bielenda Awokado - poza tym jest to według mnie delikatniejszy płyn. Do kosmetyku HR bardzo chętnie wrócę, ale tylko wtedy, gdy będzie dołączony jako gratis do innych zakupów.



A jakie są Wasze ulubione produkty do demakijażu oczu? 
Używacie płynów dwufazowych?

Pozdrawiam serdecznie!
bG

sobota, 8 czerwca 2013

Dax Cosmetics, Perfecta - nawilżający płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu.

Demakijaż i oczyszczanie twarzy to czynność, którą wykonuję codziennie. Nie wyobrażam sobie nałożenia kremu lub innego specyfiku na zanieczyszczoną, brudną skórę. W zależności od pory dnia i potrzeby używam różnych kosmetyków. Rano jest to tonik lub woda termalna, a wieczorem jednym z niezbędników jest właśnie płyn micelarny, który służy mi przede wszystkim do demakijażu.

Bohater dzisiejszej notki jest ze mną już od dłuższego czasu. Kiedyś kupiłam go z czystej ciekawości, a ostatnio z sentymentu do niego powróciłam. Aktualnie zużywam już trzecią buteleczkę i bardzo chętnie zapoznam Was z nim nieco bliżej :-)



Dax Cosmetics, Perfecta - nawilżający płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu Minerały morskie + bławatek; 200ml; 10-12zł.

Produkt polecany dla: osób w każdym wieku, do wszystkich typów cery.

Jak działa?
* Minerały morskie nawilżają i odświeżają
* D-pantenol koi i łagodzi podrażnienia
* Wyciąg z bławatka redukuje oznaki zmęczenia

Jak stosować?
Nasączyć wacik płynem i delikatnie zmyć makijaż. Powtarzać aż wacik będzie czysty.
Nie wymaga spłukiwania wodą.


Moja opinia:
Firmę Dax Cosmetics znam od dawna i przyznam, że polubiłam niektóre z ich kosmetyków. Pamiętam, że przez bardzo długi czas kupowałam drobnoziarnisty peeling w saszetkach, który swoją drogą mogę polecić i Wam. Gdybym jednak miała wybrać jeden konkretny produkt, bez którego nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji, byłby to właśnie bohater dzisiejszego wpisu. Płyny micelarne bardzo lubię, trochę ich przetestowałam i ten okazał się dla mnie najlepszy!

Tradycyjnie zacznę więc moją recenzję od opakowania - tutaj jest ono proste i bardzo solidne. Wygodnie leży w dłoni, klapka działa bez zarzutu, a otwór aplikuje odpowiednia ilość płynu nie rozlewając jednocześnie wszystkiego po bokach.


Płyn jest przezroczysty i ma wodnistą konsystencję. Wyróżnia się bardzo przyjemnym zapachem, od którego prawdę mówiąc się uzależniłam. Jest on delikatny, lekko morski, ale ma w sobie jednocześnie coś pudrowego. Uwielbiam go :-)

Najważniejsza w tym przypadku kwestia, czyli demakijaż twarzy, przebiega bezproblemowo i wręcz kojąco! Wacik zwilżony płynem idealnie radzi sobie z usunięciem makijażu twarzy. Podkłady i puder nie są mu straszne, z tymi kosmetykami radzi sobie ekspresowo. Faktem godnym podkreślenia jest to, że produkt ten ani razu nie wypłynął niekorzystnie na bardzo wrażliwą skórę mojej twarzy! Jak już niektóre z Was wiedzą, moja cera należy do ekstremalnie wrażliwych i każdy nieodpowiedni ruch może wywołać podrażnienie i nieprzyjemne pieczenie skóry. Używając tego płynu nie muszę obawiać się żadnych nieprzyjemności i uczucia dyskomfortu. Moja skóra po demakijażu jest wręcz ukojona, wyciszona i nawilżona. Ani razu nie zdarzyło się, bym musiała narzekać na ściągniętą i podrażniona skórę i dlatego z całą pewnością mogę stwierdzić, że osoby z wrażliwą cerą mogą śmiało zainwestować w ten kosmetyk.

Czy demakijaż oczu wygląda podobnie? I tak i nie. Na pochwałę zasługuje fakt, że płyn nie szczypie w oczy i jest dla nich delikatny. Z samym oczyszczaniem nie radzi sobie jednak tak dobrze jak w przypadku twarzy. Dwie warstwy tuszu, kredka lub eyeliner wymagają chwili czasu, by całość odpowiednio rozpuścić i oczyścić bez niepotrzebnego tarcia oczu. Nie jest to jednak nieosiągalne, ponieważ Perfecta i to potrafi. Nie zauważyłam, żeby płyn ten wpłynął jakoś niekorzystnie na stan moich rzęs oraz ich wypadanie - tutaj wszystko jest w normie.

Jednym słowem - nawilżający płyn micelarny Perfecta firmy Dax Cosmetics to kosmetyk wart Waszej uwagi. Bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem twarzy nie podrażniając jednocześnie wrażliwej skóry. Poza tym spośród innych kosmetyków tego typu wyróżnia się tym, że pozostawia skórę nawilżoną i ukojoną - wszystko o czym producent zapewnia na opakowaniu jest prawdą i nie jestem w stanie do niczego się przyczepić. Jeżeli szukacie dobrego, taniego płynu micelarnego to śmiało mogę go Wam polecić! Ja sama zużywam właśnie trzecią buteleczkę i po jej wykończeniu z przyjemnością sięgnę po następną.


A Wy miałyście okazję zapoznać się już z płynami micelarnymi Perfecta?
A może znacie inne kosmetyki do pielęgnacji twarzy z tej samej linii?

Pozdrawiam serdecznie!
bG

poniedziałek, 18 lutego 2013

Eveline, delikatna emulsja do demakijażu 3 w 1 - nowa formuła.

Pomimo mojego uwielbienia do popularnej metody OCM, zdarza mi się od czasu do czasu zmienić produkt do demakijażu. Używałam w swoim życiu już wielu produktów - dawniej były to wszelkiego rodzaju mleczka, później przyszedł czas na płyny micelarne. Choć trafiłam już kilka razy na *ten jedyny* kosmetyk, nie przeszkadza mi to w poszukiwaniu nowości.

Dziś chciałabym przedstawić Wam produkt, który jest ze mną od miesiąca.
Jak się u mnie sprawdził?

Po odpowiedź zapraszam do dalszej części recenzji! :-)




Eveline, delikatna emulsja do demakijażu 3 w 1; 245ml; 12-19zł.

Delikatna emulsja 3 w 1 bioHyaluron 4D to innowacyjna formuła bogata w substancje bioaktywne, która łączy właściwości mleczka, toniku oraz płynu do demakijażu oczu. Niezwykle delikatnie i skutecznie oczyszcza skórę twarzy i oczu, doskonale usuwa nawet wodoodporny makijaż.

SUPER EFEKT 4D - odmłodzenie w czasie
Spektakularna redukcja ilości, długości, szerokości i głębokości zmarszczek.

ZAAWANSOWANE SKŁADNIKI NAJNOWSZEJ GENERACJI:
biokwas hialuronowy, roślinne komórki macierzyste, witamina E, alantoina, olej z avocado

bioKWAS Hialuronowy
Potrójna dawka kwasu hialuronowego w wyjątkowym połączeniu 3 rozmiarów cząsteczek zapewnia nowatorskie efekty odmładzające oraz działanie na powierzchni i w głębi skóry.

ROŚLINNE KOMÓRKI MACIERZYSTE przywracają skórze biologiczną młodość
Roślinne komórki macierzyste, naturalnie pozyskiwane z odmiany jabłoni szwajcarskiej, są szeroko stosowane w kosmetologii w celu poprawy witalności i żywotności komórek macierzystych skóry. Pobudzają naturalne procesy regeneracji, dostarczają niezbędnej energii.

Sposób użycia: nasączonym wacikiem oczyścić twarz i szyję. W przypadku demakijażu oczu przytrzymać przez chwilę wilgotny wacik na zamkniętej powiece, czynność powtarzać do momentu, aż wacik pozostanie czysty. Nałożyć odpowiedni krem z serii.

Skład: Aqua/Water, Mineral Oil, Polysorbate-20, Glycerin, Isopropyl Myristate, Hyaluronic Acid, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Glycine Soya Oil, Avocado Oil, Malus Domestica Fruit Cell Culture Extract, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Phenoxyethanol / Mathylparaben / Butylparaben / Ethylparaben / Propylparaben / DMDM Hydantion, Parfum, Disodium EDTA.



Moja opinia:
Czytałyście opis tego kosmetyku? Robi wrażenie, prawda? ;-) Pozwólcie, że w tej recenzji nie będę oceniać właściwości przeciwzmarszczkowych ani odmładzających - skupię się przede wszystkim na głównym założeniu tej emulsji, czyli demakijażu.

Tradycyjnie więc zacznę od opakowania: prosta, estetyczna i przyjemna dla oka butelka z dobrze działającą pompką - za to duży plus. Pompkę można oczywiście dodatkowo zabezpieczyć w przypadku ewentualnego transportu.


Konsystencja tego produktu jest typowa dla mleczka - biała, kremowa i niezbyt gęsta. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć odpowiednio ilość jednej pompki.


Zapach emulsji jest w moim odczuciu bardzo przyjemny - trochę kwiatowy, trochę owocowy. Bardzo ważne jest jednak to, że nie jest ostry, duszący ani męczący. Zaliczyłabym go za to do świeżych zapachów, dzięki czemu sama z przyjemnością sięgam po ten kosmetyk.

Bardzo dużą zaletą emulsji do demakijażu z Eveline jest jej dobre działanie. Makijaż twarzy usuwa dobrze i w szybkim tempie, a przy tym jest bardzo delikatna i nie podrażnia skóry. Nie powoduje również uczucia pieczenia, swędzenia ani ściągnięcia. Skóra po jej użyciu jest wręcz ukojona, i pozostaje na niej delikatna warstwa ochronna, dzięki której towarzyszy mi uczucie nawilżenia. Czy emulsja dokładnie usuwa makijaż? Tak, ale do oczyszczenia twarzy ja przykładowo potrzebuję ilości trzech pompek produktu. Przy dwóch pozornie jest wszystko ok, ale po dodatkowym użyciu hydrolatu/wody termalnej/toniku wychodzą pewne niedociągnięcia. Zależy to jednak od tego czym i w jakiej ilości się wykonuje makijaż.

Z demakijażem oczu emulsja ta radzi sobie bardzo dobrze. Szybko i przyzwoicie usuwa dwie warstwy tuszu i kreskę wykonaną eyelinerem - nie używam jednak wodoodpornych kosmetyków.
Poza tym nie podrażnia delikatnej skóry wokół oczu i nie szczypie jeżeli dobrze domkniemy je przed tym zabiegiem. W przeciwnym przypadku bardziej wrażliwe oczy mogą odczuć delikatny dyskomfort i minimalne szczypanie, ale zapewniam, że dramatu nie ma ;-)

Wydajność jest według mnie dobra/do zaakceptowania.


Czy polecam? Zdecydowanie tak! Z emulsji do demakijażu 3 w 1 Eveline jestem bardzo zadowolona. Dobrze usuwa makijaż, a przy tym nie podrażnia i jest bardzo delikatna dla skóry - pamiętajcie, że mówi to posiadaczka bardzo wrażliwej cery!



A Wy miałyście już okazję zapoznać się z tym kosmetykiem?
Jakie produkty do demakijażu preferujecie?

Pozdrawiam serdecznie!
bG



Produkt otrzymałam w ramach współpracy od firmy Eveline za pośrednictwem portalu Uroda i Zdrowie.
Zaznaczam jednocześnie, że nie miało to wpływu na rzetelność mojej oceny.

środa, 17 października 2012

Oczyszczanie twarzy metodą OCM.

Witajcie :-)
Na Facebooku zapowiedziałam Wam wczoraj dzisiejszy temat posta. Trochę ciężko było mi się za niego zabrać (same wiecie, że post dotyczący OCM zapowiadam już od dłuższego czasu), ale skoro słowo się rzekło to czas zabrać się również za realizację.
Z jednej strony dobrze, że przeczekałam dłuższy czas z tym tematem, ponieważ dziś mogę wypowiedzieć się nie tylko pochlebnie, ale również ostrzegawczo.

Zapraszam serdecznie na recenzję!



OCM - oil cleansing method.

OCM to nic innego jak oczyszczanie twarzy olejkami w celu demakijażu. Jest to metoda skuteczna, tania, delikatna i bezpieczna - jeżeli oczywiście dobierze się odpowiednie do swojej cery oleje. Nie zaburza warstwy lipidowej skóry, nie wymaga użycia dodatkowych kosmetyków oczyszczających, takich jak: mleczko, płyn micelarny, tonik.

Podstawowym i niezmiennym składnikiem mieszanki jest olejek rycynowy, który idealnie usuwa brud i wszelkiego rodzaju bakterie, a swoją strukturą i konsystencją jest bardzo zbliżony do ludzkiego sebum.

Jego proporcje powinno się dobierać w zależności od rodzaju swojej skóry:
- skóra sucha 10% oleju rycynowego
- skóra mieszana 20% oleju rycynowego
- skóra tłusta 30% oleju rycynowego

Nie jest to oczywiście reguła, której należy się ściśle trzymać. W zależności od potrzeb skóry można zmniejszać lub zwiększać dawki. Jeżeli na przykład macie cerę tłustą i po użyciu swojej mieszanki odczuwacie ściągnięcie skóry, może to oznaczać, że użyłyście zbyt dużo olejku rycynowego i musicie zmniejszyć jego ilość.

Pozostałe oleje dobiera się do rodzaju cery, według własnych potrzeb i efektu jaki chce się uzyskać. Zwracajcie też uwagę na komedogenność poszczególnych olejków, dzięki temu unikniecie zaskórników i niepożądanych efektów ubocznych.



JAK WYGLĄDAŁY MOJE MIESZANKI I CZY MI SŁUŻYŁY?

Od początku mojej przygody z OCM trzymam się ściśle jednej reguły: używam 10% olejku rycynowego, ponieważ mam suchą cerę. Taka ilość nie ściąga ani nie wysusza mojej skóry. Resztę uzupełniałam bardzo różnymi olejkami. Przykładowo służyła mi oliwka Hipp, która jak wiadomo ma bardzo dobry skład. Ostatecznie zdecydowałam się również przetestować olejek migdały i papaja z Alterry - zdał egzamin.
Myślę, że takie olejki jak najbardziej nadają się na rozpoczęcie swojej przygody z oczyszczaniem twarzy metodą OCM. Nawet gdyby Wam nie odpowiadały, możecie je zużyć do smarowania ciała lub do kąpieli.

Po jakimś czasie zapragnęłam jednak czegoś więcej. Zaczęłam czytać, robiłam rozeznania i zdecydowałam się na połączenie organicznego oleju z pachnotki z olejem ze słodkich migdałów - to był strzał w dziesiątkę! Skóra była idealnie oczyszczona, nawilżona, pory widocznie (!) zwężone i ani jednego zaskórnika! Olej z pachnotki rozłożyłam na dwie mieszanki, które starczyły mi na długi okres czasu.

Po wykończeniu tych mieszanek ponownie zaczęłam szukać kolejnych olejków do testów. Padło na organiczny olej macadamia. Mieszałam go podobnie jak wcześniejszą wersję z pachnotką, czyli: 10% olej rycynowy + ok.60% olej macadamia + ok.30% olej ze słodkich migdałów.
I tutaj z każdym użyciem zauważałam zmiany na mojej twarzy. Skóra po demakijażu nie była już taka miękka, nawilżona i nieskazitelnie gładka jak wcześniej. Powoli zaczęły pojawiać się niedoskonałości, których normalnie nie miewam. Co więcej - zaskórniki również powróciły. Początkowo nie łączyłam tego ze zmianą oleju. Fakty zaczęłam kojarzyć przy stworzeniu kolejnej mieszanki, gdzie moje dolegliwości się jeszcze bardziej spotęgowały. Tym razem proporcje nieco się zmieniły, ponieważ dodałam jeszcze więcej oleju macadamia niż wcześniej. Skóra zaczęła się czerwienić, była jeszcze bardziej podrażniona.

Ten fakt spowodował, że postanowiłam na jakiś czas odstawić OCM. Olejek macadamia ewidentnie mi nie służy i tę mieszankę zużyję do demakijażu oczu, gdzie sprawdza się fenomenalnie.


NO WŁAŚNIE, A JAK OCM SPRAWDZA SIĘ W PRZYPADKU DEMAKIJAŻU OCZU?

Jednym słowem - fantastycznie! W chwilę rozpuszcza kilka warstw tuszu, eyeliner i cienie! Po kilku miesiącach codziennego stosowania zauważyłam, że rzęsy znacznie się zagęściły, są grubsze, dłuższe i nie wypadają. Niektóre olejki mogą trochę szczypać w oczy (przykładowo olej z pachnotki), ale wystarczy je dobrze domknąć, przetrzeć i nic im nie dolega! To samo tyczy się efektu zamglenia - jeżeli zamkniecie oczy, wykonacie delikatny masaż i resztki zetrzecie gąbeczką to nic Wam nie będzie dolegać :-) Mnie się to nie przydarzyło ani razu!


KROK PO KROKU JAK WYKONAĆ DEMAKIJAŻ OLEJKAMI I JAK TAKI DEMAKIJAŻ WYKONUJĘ JA:

1. Przygotuj sobie: własną buteleczkę ze zmieszanymi olejkami, czysty ręcznik do twarzy oraz ręcznik papierowy.
2. Zwilż ręce wodą i nalej w zagłębienie odrobinkę oleju.
3. Rozsmaruj olej w dłoniach i zacznij delikatnie masować twarz okrężnymi ruchami.
4. Gdy poczujesz, że wystarczy, zwilż ręcznik w dobrze ciepłej wodzie, a następnie go wyciśnij.
5. Przyłóż go do twarzy na kilka chwil, wypłucz później w ciepłej wodzie i czynność powtórz. Przy końcowym przykładaniu ściągnij delikatnie wszystkie resztki makijażu.
6. Zwilż ręcznik w zimnej wodzie i przyłóż na kilka chwil do twarzy - dzięki temu rozszerzone pory nieco się zwężą.
7. Przetrzyj delikatnie twarz czystym ręcznikiem papierowym.


Przyznam, że ja zastosowałam się do tej instrukcji tylko kilka razy, ponieważ była ona dla mnie zbyt czasochłonna i za dużo było przy tym paprania. Opracowałam za to swój niezawodny system, który przez długi czas testowałam i również mogę go Wam polecić. Oto on:


1. Zwilżam dłonie wodą i nalewam odrobinę oleju.
2. Rozcieram go i zaczynam delikatnie masować twarz, kończąc na demakijażu oczu.
3. Wcześniej przygotowaną gąbeczkę do mycia twarzy zwilżam ciepłą/gorącą wodą, odciskam i delikatnie ściągam rozpuszczony wcześniej brud.
4. Myję gąbeczkę mydłem siarkowym Barwa, odciskam i czynność powtarzam.

I to mi całkowicie wystarcza :-)



PODSUMOWUJĄC: PLUSY I MINUSY UŻYWANIA OCM:

+ jest to metoda dosyć tania
+ skuteczna
+ bardzo dokładnie zmywa cały brud i demakijaż
+ oczyszcza pory i zwęża je po dłuższym stosowaniu
+ mieszanka może być stosowana zarówno do twarzy jak i do oczu
+ zastępuje inne produkty do demakijażu
+ nie narusza bariery lipidowej skóry
+ pielęgnuje rzęsy i brwi

- nieodpowiednio dobrane oleje mogą zapchać i zadziałać odwrotnie niż powinny
- idąc schematem nr 1 'krok po kroku' należy liczyć się z częstym praniem ;-)


By uniknąć zapchania cery zwracajcie uwagę na to, w jakim stopniu dany składnik jest komedogenny. Znalazłam dosyć ciekawą i obszerną tabelę, która znajduje się TUTAJ. Potraktujcie ją jako odnośnik :-)

Na początek radzę również robić sobie mieszanki w mniejszych ilościach. Przykładowo 30-50ml może Wam wystarczyć nawet na miesiąc czasu lub więcej.


I to by było na tyle :-) Mam nadzieję, że o niczym ważnym nie zapomniałam i że przynajmniej część z Was wytrwała ze mną do końca :-) Miałam zamiar przedstawić dziś aktualizację pielęgnacji twarzy, ale trochę dużo tego wszystkiego mi wyszło i zamieszczę osobny post na ten temat.


Przypominam Wam również o moim nowym koncie na Facebooku, okienko znajduje się po prawej stronie bloga. Będzie mi bardzo miło, jeżeli mnie "polubicie", będziemy mogły być dzięki temu w stałym kontakcie i na bieżąco będę Was informować o wszelkich zmianach na blogu :-)



Dajcie znać czy macie już za sobą pierwsze próby z OCM i co sądzicie o takim sposobie oczyszczania twarzy.

Pozdrawiam serdecznie!
bG

poniedziałek, 14 maja 2012

Recenzja: Ziaja Calma, mleczko do demakijażu - skóra sucha i wrażliwa.

Witajcie :-)
Nie będę po raz kolejny rozpisywać się jak ważnym elementem w pielęgnacji twarzy jest wieczorny demakijaż :-) Czysta skóra to dla mnie wielkie poczucie komfortu! Czy dał mi to bohater dzisiejszej recenzji?


Ziaja Calma, mleczko do demakijażu - cera sucha i wrażliwa; 200ml; 8-10zł.

Ukojenie skóry 30+
kompleks wapniowy, bacocalmina

Łaodne mleczko do demakijażu oczu i twarzy.
Przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.
* Wspomaga zachowanie naturalnych funkcji skóry.
* Działa ochronnie na warstwę lipidową naskórka.
* Skutecznie łagodzi podrażnienia.
* Wyraźnie wzmacnia i odżywia skórę/
* Zachowuje prawidłowy poziom nawilżenia.

Skład: Aqua (Water), Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Ceteareth-12, Glycerin*, Cetearyl Alcohol*, Panthenol, PEG-8, Bacopa Manniera Extract, Hydroxyethylcellulose, Propylene Glycol, Ethylhexyl Palmitate, Luffa Cylindrica Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Calcium Gluconate*, Dimethicone, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Diazolidinyl Urea, Sodium Hydroxide.

* surowiec zaaprobowany przez ECOCERT.


Moja opinia:
Opakowanie tego kosmetyku jest w standardowej ziajowej buteleczce - poręczna, wygodna i prosta. Samo mleczko ma dość gęstą konsystencję, na samym początku używania miałam nawet problem z wyciśnięciem odrobiny na wacik. Zapach jest bardzo, bardzo delikatny - praktycznie niewyczuwalny. Przypomina mi typowo mleczny zapach. Demakijaż przy jego użyciu przebiega poprawnie. Podkład ściąga bez problemu, twarz jest przyzwoicie oczyszczona. Na skórze zostaje delikatna warstwa ochronna, która niweluje potrzebę natychmiastowego nałożenia kremu (przynajmniej u mnie). Jeżeli chodzi zaś o demakijaż oczu to tutaj wypada naprawdę kiepsko... Coś tam rozpuszcza, coś tam ściąga. Jednocześnie jednak wszystko jest rozmazane i chyba nie ma szans na dokładne oczyszczenie! Oczy po nim szczypią! Zdecydowanie nie polecam do takich eksperymentów. Na drugi dzień po jego użyciu miałam też podrażnienia na twarzy.

Czy polecam? Raczej nie... Zmywa makijaż twarzy, ale do oczu nie polecam go przykładać. Wystąpiły u mnie również podrażnienia po jego użyciu. Sto razy lepiej (tfu! w ogóle bez porównania!) spisuje się u mnie metoda OCM.

Ziaja nie testuje na zwierzętach.

Znacie ten produkt? A może macie już jakiś swój hit do demakijażu?

Pozdrawiam serdecznie :-)
bG

wtorek, 10 kwietnia 2012

Recenzja: Dax Cosmetics, Perfecta Oczyszczanie - płyn micelarny z wyciągiem z bawełny i świetlika.

Witajcie :)
Jak wygląda u Was oczyszczanie twarzy i demakijaż? Dla mnie jest to bardzo ważna kwestia i tego typu produktów nie wybieram przypadkowo. Dziś przedstawię Wam:

Dax Cosmetics, Perfecta Oczyszczanie, Płyn Micelarny z wyciągiem z bawełny i świetlika do cery wrażliwej; 200ml; 12-14zł.

Produkt polecany dla osób w każdym wieku, do cery wrażliwej.
Wyciąg z bawełny głęboko nawilża cerę.
D-pantenol koi i łagodzi podrażnienia.
Ekstrakt ze świetlika redukuje oznaki zmęczenia i łzawienie oczu.

Bezzapachowy płyn micelarny do oczyszczania twarzy i demakijażu oczu polecany do cery wrażliwej. Starannie usuwa ze skóry zanieczyszczenia i resztki makijażu, przez co skutecznie zastępuje mleczko i tonik. Preparat posiada lekką, nietłustą konsystencję. Zawiera nawilżający wyciąg z bawełny, łagodzący podrażnienia D-pantenol oraz ekstrakt ze świetlika, który redukuje oznaki zmęczenia i łzawienie oczu.
Nie wymaga spłukiwania wodą.


Moja opinia:
Jak już wiele z Was wie mam bardzo wrażliwą skórę i muszę ostrożnie dobierać sobie kosmetyki pielęgnacyjne. Niestety u mnie nie trudno o podrażnienia, pojawiają się one w chwilę.
Z płynu Perfecty jestem bardzo zadowolona! Nie rozpisując się specjalnie przedstawię Wam wszystkie plusy i minusy, które zaobserowowałam.
Zaczynając od pozytywów: płyn naprawdę bardzo dobrze zmywa makijaż twarzy i oczyszcza skórę. Mówię w tym momencie oczywiście o kosmetykach, które nie są wodoodporne, ponieważ tylko takich używam. W chwilę rozpuszcza wszystko co stanie mu na drodze i przy tym nie podrażnia skóry! Po oczyszczeniu twarzy przez chwilę wyczuwalna jest delikatna warstwa, lekko klejąca. Na początku odczuwałam przez to dyskomfort, ale szybko się przyzwyczaiłam. Nie używałam go do demakijażu oczu (tutaj królują u mnie dwufazówki i oleje), ale czasami zdarzało mi się na podsumowanie je lekko przetrzeć. Oczy nie szczypały i nie były po tym zaczerwienione. Nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry dzięki czemu nie muszę natychmiastowo nakładać kremu na twarz. Producent zapewnia, że jest to płyn bezzapachowy, ale ja się z tym nie zgodzę. Zapach jest - według mnie bardzo przyjemny i nie jest on natarczywy. Najbardziej wyczuwa się go bezpośrednio z samej butelki, na waciku przybiera wartość wręcz symboliczną. Niestety nie jestem w stanie przybliżyć Wam do czego ten zapach jest podobny, ale według mnie jest on naprawdę ładny. Spotkałam się jednak również z opiniami, że ten płyn śmierdzi. Jest to więc kwestia indywidualna czy komuś się on spodoba czy nie. Produkt ten jest również bardzo wydajny. Do dokładnego oczyszczenia twarzy wystarczają mi dwa średnio nasączone waciki.
A minusy? Jedyny, który jestem w stanie wymienić to ta lekko klejąca warstewka, która jest wyczuwalna zaraz po przemyciu nim twarzy. Jednak ja się już do tego przyzwyczaiłam i nie przeszkadza mi ona.

Niestety nie jestem w stanie powiedzieć czy firma Dax Cosmetics testuje swoje kosmetyki na zwierzętach czy nie. W internecie są bardzo sprzeczne informacje, w każdym razie na liście OK ich nie ma. Może to znaczyć, że zamawiają półprodukty i składniki, które były testowane na zwierzętach.

Czy kupiłabym ponownie? Gdybym miała pewność, że firma Dax Cosmetics nie testuje na zwierzętach to tak. Jednak w takiej sytuacji postawię na to co jest pewniejsze!

Znacie ten płyn? Jak się u Was sprawdził?
A może oczyszczacie swoją skórę w inny sposób?

Pozdrawiam serdecznie!
bG

wtorek, 6 marca 2012

Recenzja: Ziaja, dwufazowy płyn do demakijażu oczu.

Witajcie,
Dziś z mojej strony kilka słów na temat bardzo popularnego płynu do demakijażu oczu.

Ziaja, dwufazowy płyn do demakijażu oczu; 120ml; ok.6zł.
Moja opinia:
Ten płyn Ziai wiele osób miało okazję już poznać. Z tego co zaobserwowałam jedne osoby go kochały, a drugie nie były z niego zadowolone. Ja jestem gdzieś pomiędzy nimi...
Zaczynając od spraw podstawowych: opakowanie przyjemne dla oka, zgrabne, ma zakrętkę, a z samego dozownika łatwo nabrać na wacik potrzebną ilość nie rozlewając przy tym płynu po całym pomieszczeniu. Pojemność standardowa dla płynów tego typu.
Jeżeli chodzi o samo stosowanie płynu to tutaj już mam małe ale. Zacznę może od tego, że nie mam w zwyczaju używać kosmetyków wodoodpornych do makijażu. A sama Ziaja radzi sobie bardzo średnio ze zmyciem dwóch warstw zwykłego tuszu do rzęs! Po pierwsze wacik trzeba dość dobrze nasączyć, by zmywanie miało jakiś sens. Po drugie sam proces rozpuszczania trwa zdecydowanie dłużej niż wtedy kiedy używałam Bielendy Awokado. Trzeba pocierać wacikiem żeby umyć dokładnie oko. Ściąganie zwykłego tuszu jest niestety kłopotliwe i za każdym razem mam wrażenie, że powyrywam sobie jakieś rzęski.
Płyn nie uczulił mnie, oczy po nim nie szczypały. Zostawia ledwo wyczuwalną tłustawą warstewkę, ale nie przeszkadza mi ona. Uważam nawet, że jest całkiem przyjemna.
Mimo minusów zużyję ten płyn do końca, ale już po niego raczej nie sięgnę. Uważam, że jest naprawdę bardzo przyjemny pod względem estetyki, ale jaki to ma sens kiedy nie spełnia dość dobrze swojej funkcji? W moim odczuciu zdecydowanie lepszy był dwufazowy płyn awokado z Bielendy, jednak następnym razem połaszę się na zrobienie takiego płynu w domu z własnych produktów :)

Jakie macie doświadczenia z dwufazową Ziają?

Pozdrawiam serdecznie!
bG

piątek, 28 października 2011

Recenzja: Bielenda, łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu, oczy wrażliwe

Witajcie,
Dziś z mojej strony kilka słów na temat płynu do demakijażu oczu firmy Bielenda.
Ja sama kupiłam go po raz pierwszy rok temu i od tego czasu nie używam żadnego innego produktu do tego typu celów. To chyba już o czymś świadczy :)

Słowo producenta:
"Łagodny, niezwykle delikatny, a równocześnie wyjątkowo skuteczny płyn do demakijażu nawet bardzo wrażliwych oczu. Dzięki specjalnej 2-fazowej formule szybko i skutecznie usuwa również makijaż wodoodporny. Jednocześnie pielęgnuje i koi cienką i delikatną skórę wokół oczu, nawilża ją, zapobiega wysuszeniu. Łagodzi podrażnienia. Nie pozostawia tłustej warstwy.
Stosowanie: wstrząsnąć do uzyskania jednolitej konsystencji, zwilżyć wacik płynem i delikatnie zmyć makijaż oczu.
Może być stosowany przez osoby noszące szkła kontaktowe."



Moja opinia:
Z ręką na sercu mówię Wam, że jest to najlepszy płyn do demakijażu oczu jaki kiedykolwiek posiadałam. Jest delikatny, nie posiada żadnego zapachu - jest to dla mnie ogromnym plusem.
Ani razu nie podrażnił moich oczu, nie powoduje również szczypania. Makijaż zmywa bardzo dobrze i szybko. Wystarczy przyłożyć nasączony wacik do oka, przytrzymać kilka sekund i wszystko się rozpuszcza. Nie ma potrzeby dodatkowego pocierania, a następnego dnia rano nie ma efektu pandy! :) Niektóre osoby mówią, że jest bardzo tłusty. Hmm... No są dwie fazy płynu, jest olejek. Ale prawdę mówiąc ja nie zakodowałam tego typu mankamentów. Zmywa, zostawia nawilżoną skórę wokół oczu i tyle. Nie jest ani lepki ani nieprzyjemny ani jakoś strasznie tłusty. Powiedziałabym za to, że raczej lekko szorstki, ale w przyjemny sposób. Może te osoby nie wstrząsnęły nim dobrze przed demakijażem? Co do wydajności również nie mam zastrzeżeń. Wylewam na wacik tylko tyle ile potrzebuję, nie biorę za dużo. Przy codziennym stosowaniu starczał mi na ok. dwa miesiące. Teraz używam go mniej więcej co drugi dzień na zmianę z olejkiem własnej roboty.
Przechodząc do ogólnych wniosków pozostaje mi tylko potwierdzić słowa producenta.
A żeby nie było tak różowo to doczepię się do niezbyt wygodnej nakrętki, z którą mam problem kiedy chcę jednocześnie zmyć oko jedną ręką, a drugą zakręcić opakowanie :)
Mimo tego strasznego minusa (nakrętka :)) polecam zdecydowanie! :) (Choć dziś w jednym komentarzu przeczytałam, że mają ten płyn wycofać :( wiecie może, czy to jest prawda?)

A jakie Wy macie ulubione płyny do demakijażu oczu? Czy może takich nie używacie?

Pozdrawiam serdecznie!
bloGosia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...