Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo Professional. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo Professional. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 września 2012

NOWOŚĆ! KOBO Professional, lakier do paznokci Colour Trends nr 13 Prague.

Witajcie :-)
Całkiem przypadkiem trafiłam niedawno na najnowszą kolekcję lakierów do paznokci Kobo Professional.
Szukałam akurat wtedy pięknego Iced Latte z Essence, którego niestety nigdzie już nie ma :-(
Nie zastanawiając się długo postanowiłam przetestować w takim razie równie piękny brąz o nazwie Prague.




KOBO Professional, lakier do paznokci Colour Trends nr 13 Prague; 7,5ml; 9,99zł.

Trwały lakier nadający wysoki połysk.
Tworzy na paznokciu elastyczną i odporną na pękanie powłokę.
Dodatek składnika Esolex sprawia, że kolor nie blaknie.
Nie zawiera toluenu i formaldehydu.



Nigdy wcześniej nie miałam żadnego lakieru z tej firmy. Czytałam bardzo różne opinie o lakierach Kobo i nigdy jakoś żaden nie zawładnął mym sercem (okiem?) na tyle, by go kupić. Jednak gdy zobaczyłam ten jasny, lekko rozbielony brąz, coś we mnie pękło.
W tej chwili mam pomalowane nim paznokcie już drugi raz z rzędu - to chyba o czymś świadczy! :-)


W przyjemnej dla oka buteleczce mieści się lakier o dość gęstej konsystencji. Ja bardzo takie lubię, lepiej maluje mi się wtedy paznokcie. Lakier nie rozlewa się po skórkach, nie bąbelkuje. Wysycha w szybkim tempie, choć przez pierwsze kilkanaście minut istnieje ryzyko odgniatania się.

Krycie jest rewelacyjne! Jedna warstwa to max, nakładanie drugiej byłoby wręcz nierozsądne ;-) Lakier faktycznie na moich paznokciach nie popękał nawet po kilku dniach noszenia, a końcówki starły się minimalnie dosłownie na kilku paznokciach! Jest bardzo trwały, a połysk utrzymuje się aż do samego zmycia.
Pędzelek należy do tych klasycznych (długi i smukły), wygodnie się nim maluje paznokcie.


Na paznokciach oczywiście jedna warstwa lakieru:






Osobiście mogę tylko polecić ten lakier! Jego krycie i trwałość są na wysokim poziomie!
Nie wypowiadam się jednak jeżeli chodzi o pozostałe kolory, bo ich najzwyczajniej w świecie nie znam. Podobno niektóre potrafią niemiłosiernie smużyć...


Jak Wam się podoba?
Lubicie lakiery Kobo?


Pozdrawiam serdecznie!
bG

środa, 28 marca 2012

Kobo Professional, Fashion Colour 111 Coral Chic.

Witajcie :)
Słowo wstępu będzie krótkie :) Powiem tylko tyle, że moja miłość do wszelkiego rodzaju mazideł do ust rośnie w zastraszającym tempie! Kiedyś - przeciwniczka szminek. Dzisiaj? Miłośniczka! Dopiero zaczynam odkrywać ich tajemnice, ale myślę, że już natknęłam się na prawdziwą perełkę! Oto ona:

Kobo Professional, Fashion Colour 111 Coral Chic; 15,99zł.
Kremowa pomadka do ust. Zdecydowane kolory i doskonale podkreślone usta. Kremowa formuła wzbogacona o liczne składniki odżywcze, ochronne i pielęgnacyjne, nadaje ustom miękkość i gładkość oraz przedłuża trwałość szminki.

Moja opinia:
Szminka ma niezwykle piękny i intensywny kolor! Jest kremowa, ale nie za miękka. Aplikacja jest niezwykle wygodna i przyjemna. Pięknie pokrywa usta i nie wysusza ich. Suchych skórek nie posiadam, ale nie wydaje mi się żeby miała je jakoś brzydko podkreślać. Kolor utrzymuje się całkiem długo i tak szybko się "nie zjada". Zapach jest bardzo delikatny i przyjemny (jakby kawowy?), a w smaku jest praktycznie niewyczuwalna. Opakowanie całkiem solidne i przyjemne dla oka. Zatrzask na początku był ciężki we współpracy, ale po kilku razach się wyrobił.
W rzeczywistości kolor jest nieco ciemniejszy i bardziej intensywny...
...mniej więcej taki:


Zdecydowanie polecam! Jest to naprawdę dobry produkt za niewielką cenę!

Znacie już szminki Kobo Professional? Lubicie je? A może macie jakieś swoje typy, które mogłybyście mi polecić? :))

Pozdrawiam serdecznie!
bG

wtorek, 17 stycznia 2012

Oddam w dobre ręce :)) KOBO Professional

Witajcie,
Tym razem dość nietypowo, ponieważ postanowiłam zrobić mały porządek w moich kosmetykach. Część oczywiście już wyrzuciłam - oj sporo tego było...
A teraz część chciałabym oddać :) Zużycie minimalne, widać je na zdjęciach. Podkład użyłam 2-3 razy (rozświetlający, nr 205 - chyba najciemniejszy z dostępnych), a o bazie poczytajcie tutaj:
http://blogosia.blogspot.com/2011/09/recenzja-kobo-proffesional-smooth-base.html


Kosmetyki jak nowe, data ważności jeszcze długa. Szkoda żeby się zmarnowały!
Bardzo proszę o zgłaszanie się tylko poważnie zainteresowanych osób, fajnie by było gdyby ktoś docenił te sierotki :)

Na zgłoszenia wraz z emailem w komantarzach czekam do piątku 20.01.12r do godziny 23:59. W sobotę rano dowiecie się do kogo powędrują kosmetyki.
Warunkiem jest aktywne prowadzenie własnego bloga oraz deklaracja napisania recenzji przynajmniej o jednym z tych kosmetyków :)

Na wszystkie pytania odpowiem w komentarzach!

Pozdrawiam!
bG

piątek, 30 września 2011

RECENZJA: Essence, zestaw do stylizacji brwi; KOBO Professional kredka do brwi do

Witajcie,
Dziś przedstawię swoją opinię na temat moich dwóch pomocników do podkreślania brwi.

Brwi zaczęłam podkreślać stosunkowo niedawno, jakieś kilka miesięcy temu. Skłoniła mnie do tego chęć ich uporządkowania i podkreślenia koloru. Henna to zabawa nie dla mnie. Jestem trochę takim małym tchórzem i nie wyobrażam sobie co bym zrobiła gdyby okazało się, że zamiast brązowych zrobiłam sobie czarne ozdóbki wokół oczu. Ale mniejsza z tym, przejdźmy do rzeczy :)

KOBO Professional, brązowa kredka do podkreślania brwi, 12zł.
Słowo producenta:
Bogata formuła z witaminą E i woskiem pszczelim doskonale podkreśla brwi, poprawia ich strukturę i kolor. Nie rozmazuje się. Opakowanie zawiera w nasadce temperówkę, która ułatwi codzienne użytkowanie.

Moja opinia:

Nic dodać, nic ująć. Nie mam żadnych zastrzeżeń jeżeli chodzi o zapewnienia producenta. Kredka jest bardzo przyjemna w użytkowaniu. Można w bardzo łatwy sposób podkreślić nią brwi. Utrzymuje się cały dzień, nie blednie. Trochę może ścierać się poprzez dotykanie, ale jeżeli ktoś nie ma z tym problemu i nie łapie się co chwilę za brwi to będzie z niej zadowolony :) Dodatkowo dzięki zawartości wosku pszczelego możemy je trochę uporządkować i nadać im kierunek, którego powinny się "trzymać". Są dzięki temu ładnie uformowane i w żaden sposób nie buntują się. Temperówka jak najbardziej na plus! Działa i to jest najważniejsze! Z pewnością jeżeli mi się skończy to kupię następną. Myślę jednak, że bardzo długo mi jeszcze posłuży, ponieważ jest wydajna. Dostępne kolory to brązowy i czarny.

Essence, zestaw do stylizacji brwi, 12zł.
Zacznę od opakowania. Kiedy je zobaczyłam, byłam trochę, a nawet bardzo rozczarowana. Cienie mieszczą się w plastikowym opakowaniu. Jest ono tandetne, a co gorsze jest nieporęczne. Aby dobić się do zawartości należy odczepić końcówkę i wygrzebać wszystko z środka. Drugi minus -jeszcze większy- jest za to, że cienie przyklejone są do lichawej i cienkiej plastikowej tacki. Jej jakość naprawdę jest bardzo wątpliwa, pod byle naciskiem może się złamać.
Przechodząc do samej zawartości: w opakowaniu oprócz cieni znajduje jest karteczka z symbolicznym opisem. Są też trzy szablony, które teoretycznie mają na początku ułatwić i wprawić użytkowniczki w aplikacji. Jest to bardzo miłe ze strony firmy, ale uważam, że te szablony są bezużyteczne. W każdym razie do mojego kształtu dopasować się nie chciały, a nawet gdyby były odpowiednie to wcale bym z nich nie korzystała, bo łatwiej mi bez nich.

Następną rzeczą dołączoną do cieni jest mały i skośny pędzelek. Jest on bardzo fajny, sztywny i wygodnie się nim nakłada. Póki co nic złego mi się z nim nie dzieje więc stwierdzam, że fajnie, że go dołączyli.
I teraz czas na najważniejszą zawartość pudełeczka, czyli cienie do brwi. I tutaj jestem naprawdę zachwycona! Są dwa odcienie: jasny brąz i ciemny brąz. Oba naturalnie wyglądają, oba są bardzo trwałe! Utrzymują się cały dzień, poprawki nie są konieczne! Nie osypują się na brwiach i można spokojnie kontrolować nasycenie koloru.
Kupiłam ten zestaw niecały miesiąc temu i od tego czasu używam go codziennie. Ubyło mi go bardzo niewiele i myślę, że będzie mi jeszcze bardzo długo służył! Jeżeli kiedyś mi się skończy to również chętnie sięgnę po niego ponownie :)

Znacie te produkty? Co o nich sądzicie? A może używacie innych kosmetyków do podkreślania brwi?

Pozdrawiam serdecznie :)

środa, 7 września 2011

Recenzja cz.2 (Kobo, Essence)

Dziś pod lupę bierzemy następne trzy egzemplarze :)

KOBO Professional cień nr 124 fresh mint


Jest to odcień trochę takiej szpitalnej zieleni. Na samą powiekę nakłada się go bardzo dobrze. Szybko można uzyskać odpowiedni kolor nie nakładając wielu warstw. Nie roluje się, nie osypuje na powiece. U mnie trzyma się bez zarzutu cały dzień. Nakładam go pędzelkiem i jedyny minus to taki, że przy nabieraniu cień w opakowaniu strasznie się prószy i trzeba uważać żeby przez to nie pobrudzić całej kasetki. A swoją drogą - z przyjemnością wypełnię ją następnymi cieniami tej firmy.

KOBO Professional konturówka do ust
"Wodoodporna formuła z wit. E i woskiem pszczelim. Miękki sztyft doskonale obrysowuje kontur ust".

No więc teraz ja się wypowiem :) Konturówka ma śliczny kolor głębokiego różu i zamknięta jest w pięknym opakowaniu. Bardzo cenię sobie to, że jest ona wysuwana. Możemy ją kontrolować i gdy po użyciu wsuniemy ją do środka, nie ma obawy, że złamie się przy ponownym otwieraniu. Sam rysik jest miękki, łatwo można się dzięki temu umalować. Ma bardzo intensywny kolor i już za pierwszym razem można uzyskać odpowiedni efekt (ja zawsze pod konturówkę dodatkowo używam balsam do ust). Mierzy ok 3cm po całkowitym wysunięciu. Nie wiem czy to dużo, czy mało. Dla mnie jest to porcja zdecydowanie wystarczająca. Jedyny minus to taki, że po około 4 godzinach starła mi się część produktu. Nie było jednak jakiegoś nieciekawego efektu - wyglądało to całkiem naturalnie, kolor jedynie miał bledszą barwę.

Essence róż w kremie


Jest to róż z limitowanej serii Ballerina Backstage. Skusiłam się na niego głównie przez opakowanie i kolor. Nie miałam również jeszcze żadnego różu w kremie więc ciekawa byłam jak będzie się on sprawować. Produkt ten występuje w jednym kolorze: 01 prima ballerina. Jest to taki pudrowy odcień różu, bardzo mi się podoba. Sama konsystencja sprawia wrażenie delikatnego masełka. Opakowanie to szklany, malutki słoiczek. Jeżeli ktoś ma długie paznokcie to musi uważać żeby odpowiednio nabrać produkt, bo może wejść pod paznokcie. Na policzkach róż ma bardzo delikatny, ledwie widoczny kolor. Wygodnie się go nakłada i żeby uzyskać bardziej intensywny odcień trzeba położyć kilka warstw. Dzięki niemu uzyskuje się bardzo dziewczęcy efekt. Trzyma się na buzi ok 3 godziny, później mam wrażenie, że trochę blednie. Mimo tego nie żałuję, że go kupiłam. Wręcz jestem z niego zadowolona. Fajny produkt za niewielką cenę!

czwartek, 1 września 2011

Recenzja Kobo Proffesional Smooth Base Up (Wygładzająca baza pod podkład)

Witam,
Dziś chcę podzielić się z Wami moimi odczuciami na temat wyżej wymienionej bazy.



Zapewnienia producenta:
Baza pod podkład doskonale wygładza i nawilża skórę, ułatwia rozprowadzenie podkładu oraz przedłuża jego trwałość.
Składniki aktywne:
- hydromani l(kompleks naturalych cząsteczek z roslin Tara) aktywnie nawilża skórę przez 24 h,
- olejek makadami - wyraźnie zmiękcza i uelastycznia naskórek oraz łagodzi podrażnienia i wygładza wysuszoną skórę,
- alantoina regeneruje naskórek i przyspiesza odbudowę skóry,
- kompleks witamin E, C, F tworzy naturalny filtr ochronny na skórze.


Moje odczucia:
Baza rzeczywiście bardzo dobrze nawilża skórę, dobrze współgra z podkładem i jeżeli nie przesadzi się z nałożoną ilością (bazy oczywiście) to może ona przedłużyć nieco trwałość makijażu, korzysta również sama jego jakość. Na plus uważam, że jest również cena. Baza Kobo to koszt 19,90zł. Konsystencja bazy w temperaturze pokojowej pozostawia jednak wiele do życzenia, jest bardzo lejąca, może uciekać między palcami. Ja jednak poradziłam sobie z tym i trzymam ją teraz w lodówce, przez co nabrała bardziej konkretnego wyrazu. Osobiście za minus uważam zapach, który jest taki babciny. Mogę go porównać do szarego mydła. Jednak po nałożeniu na twarz jest on bardziej znośny - uważam, że to kwestia gustu czy komuś on będzie odpowiadać czy też nie. Jednak po kilkukrotnym użyciu zauważyłam u siebie drobne wypryski. Baza może więc trochę zapychać, albo po prostu nie spodobała się mojej delikatnej skórze twarzy.
W każdym razie póki co zaprzestałam jej użytkowania i moją bazą nr1 jest krem nawilżający.
Konsystencja bazy Kobo po wyjęciu bezpośrednio z lodówki

Konsystencja bazy Kobo po ociepleniu w temperaturze pokojowej

Jeżeli zastanawiałyście się kiedykolwiek czy warto w nią zainwestować, to informuję Was, że w Drogeriach Natura można prosić o próbki produktu, a jeżeli nie ma takowych na stanie to panie robią odlewki z testerów.
Jestem ciekawa jakie są Wasze doświadczenia z bazą Kobo :) A może polecicie mi jakąś inną?
Pozdrawiam serdecznie!

sobota, 27 sierpnia 2011

Łup dnia :) KOBO Professional!

Witam Was w ten piękny, słoneczny dzień!
Z racji tego, że pogoda nam dopisuje, a również wpływa bardzo pozytywnie na nasz nastrój i samopoczucie, postanowiłam spełnić swój maleńki kaprys i udałam się na małe zakupy do Drogerii Natura. Od dłuższego czasu chodził za mną cień do powiek i konturówka do ust firmy KOBO Professional. Od kilku dni są nowe promocje w DN, więc na nich odrobinkę skorzystałam. Odkąd marka KOBO pojawiła się na naszym rynku, bardzo mnie zainteresowała. Ma kosmetyki kolorowe w bardzo przystępnych cenach, a paleta kolorów jest szersza niż wielu innych popularnych firm. Przy okazji zakupiłam kasetkę na 4 cienie z tej samej firmy i chusteczkę samoopalającą Kolastyny.
Wszystko przedstawiam poniżej:



Kasetka na cienie jest bardzo ładna, ma elegancki i prosty kształt. Cienie trzymają się w niej dzięki magnesowi. Jedyny maleńki minus jest taki, że jest wykonana z takiego tworzywa, które może się łatwo pobrudzić od kosmetyków.
Cień wybrałam koloru zielonego, nr 124 FRESH MINT. Generalnie nie przepadam za błyszczącymi cieniami z brokatem, zdecydowanie wolę te matowe. Ten cień również nie jest pospolicie błyszczący, zawiera bardzo, bardzo drobne świecące drobinki, które bardzo delikatnie rozświetlają, ale mimo to wciąż jest dobry mat. Cień nałożony na dłoń dla próby nie rozmazywał mi się, a dobrze go zmyć musiałam pod wodą. Pojemność powalająca nie jest, ale dla osób takich jak ja, które nie malują często powieki cieniem, jest zdecydowanie wystarczająca.


Konturówkę do ust wybrałam różową, nr 101 FUCHSIA. Ma przepiękny, głęboki odcień. Będę ją używać z błyszczykiem albo samą konturówką delikatnie musnę usta.


Zakupiłam też dla testu chusteczkę samoopalającą firmy Kolastyna. Nie używałam jeszcze tego typu samoopalacza, sama jestem ciekawa jakie będą tego efekty. Producent zapewnia, że nie zostawia smug, ale oczywiście należy mimo wszystko w miarę równomiernie nakładać kosmetyk, bo nigdy nie wiadomo co może z tego wszystkiego wyjść ;)


Po wypróbowaniu tych wszystkich nowości na pewno poinformuję Was o moich przemyśleniach na ich temat. A może Wy miałyście styczność z tymi kosmetykami? Jakie macie spostrzeżenia co do nich?

Pozdrawiam serdecznie! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...